Single post

“Od dłuższego czasu ręce odmawiały mi posłuszeństwa, czułam jakby nie były moje”

DYSKOPATIA SZYJNA

Byłam zszokowana, gdy weszłam pierwszy raz tutaj do szpitala, bo wszyscy się uśmiechali, byli nastawieni pozytywnie, czułam spokój w tym szpitalu. Żadnej nerwówki, żadnej bieganiny, pacjent czuje się ważny, bo jest traktowany z życzliwością. Warunki są bardzo dobre, jednoosobowe pokoje dają prywatność. Cały czas pytam, dlaczego w każdym szpitalu tak nie jest. Będę polecać!

Dziesięć lat temu pojawił się ból, ale na początku była to tylko jakaś rwa kulszowa. Zaczęło się od tego, że neurochirurg dał mi zastrzyki, zlecił rehabilitację i miałam spokój na około 5 lat. Po tym czasie ból wrócił ponownie i wtedy neurochirurg patrząc na badania mojego kręgosłupa powiedział, że to jest niemożliwe, że jeszcze funkcjonuję. Inny lekarz polecił mi dobrego fizjoterapeutę i zapewnił, że po czterech zabiegach dolegliwości miną, a jeżeli nie to dopiero wtedy konieczna będzie operacja. I wtedy te cztery spotkania faktycznie pomogły, ból zniknął. Po jakimś czasie, gdy ból już się nie pojawiał uznałam, że mogę wrócić do pracy, bo dzieci są już na tyle duże. Praca biurowa, siedząca sprawiła, że ból wrócił. Miałam drętwienie rąk, ból barku, częste bóle i zawroty głowy. Od jakiegoś czasu zaczęły mnie boleć ręce, jakbym miała zakwasy.

Teraz pojawiały się coraz poważniejsze objawy. Od początku tego roku było coraz gorzej, żadne tabletki przeciwbólowe nie pomagały – tym razem nic już nie pomagało. Szukałam informacji w Internecie i tak znalazłam Szpital Vital Medic i doktora Dariusza Łątkę. Na wizycie dostałam dwa skierowania – jedno prywatnie, a drugie na NFZ. Zdecydowałam się pójść prywatnie. Do ostatniej chwili miałam nadzieję, że będę mogła zostać zoperowana endoskopowo, ale jak doktor Łątka zobaczył moje badania to stwierdził, że jest to niemożliwe i może mnie zoperować tylko tradycyjnie. Dwa tygodnie temu byłam na wizycie, a dzisiaj jestem już po operacji.

– Pani Katarzyna